Historia warszawskiego piosenkarza Andrzeja Własta 

Wielu warszawiaków zna takie polskie utwory jak „Tango Milonga”, „Ja się boję sama spać”, „Jesienne róże”. Autorem tych nieśmiertelnych przebojów był warszawski piosenkarz Andrzej Włast. W tym artykule na warsaw-trend.eu bardziej szczegółowo opowiemy o jego drodze twórczej.

Młodość

Andrzej Włast urodził się w 1895 roku w Łodzi w rodzinie żydowskiej. Już od dzieciństwa chłopiec interesował się twórczością. Już jako nastolatek Andrzej poznał lepiej polski świat rozrywki dzięki swojemu przyjacielowi Julianowi Tuwimowi. To właśnie wtedy Włast dowiedział się o działalności kabaretu, co wywarło na przyszłym artyście ogromne wrażenie. Mężczyźni w smokingach, kobiety w sukienkach obsypanych brokatem – kontrast pomiędzy tym światem a krajobrazem robotniczej Łodzi zaskoczył przyszłego artystę.

Po ukończeniu szkoły Andrzej podjął decyzję o przeprowadzce do Warszawy. To właśnie w stolicy zadebiutował w Teatrze Udziałowym. Później wybuchła I wojna światowa i Włast został przydzielony do 5. pułku piechoty legionów polskich, ale nie walczył. Został zatrudniony w Sztabie Generalnym, w wydziale propagandy.

Kariera w okresie międzywojennym

Po powrocie do normalnego życia Andrzej nawiązał współpracę z Teatrem Artystycznym, Teatrem Małym i Sfinksem. W tym okresie Włast stworzył swoją pierwszą przebojową „Vivat koalicja!”. Piosenkę tę zaczęto wykonywać w warszawskich kabaretach. W 1920 roku piosenkarz został zaproszony do pracy przy jednym z najlepszych teatrów XX wieku – „Qui Pro Quo”. Na jego scenie wykonywał rewie i operetki, a także pisał piosenki dla innych instytucji muzycznych. W tym samym czasie ukazał się jego debiutancki – i jak się okazało jedyny – tomik poezji „Serce tatuowane”.

W 1925 roku Andrzej nawiązał współpracę z „Perskim Okiem”. Był to nowy kabaret w Warszawie, który kładł duży nacisk na scenografię i choreografię. W tym okresie w karierze Własta pojawiają się nowe hity, m.in. „Czy pani mieszka sama?”. Razem z Jerzym Petersburskim Andrzej stworzył takie piosenki jak „Ja się boję sama spać”, „Cała przyjemność po mojej stronie”, „Ja nie mam co na siebie włożyć”, a także „Tango andrusowskie”.

W 1927 roku warszawski piosenkarz założył własną wytwórnię kompozytorską. We współpracy z Henrykiem Warsem Andrzej napisał wiele popularnych hitów. To także w tym okresie Włast stworzył pierwszy w Warszawie teatr rewiowy z prawdziwego zdarzenia, wzorowany na estradowych przedstawieniach paryskich, takich jak Moulin Rouge, a przede wszystkim Casino de Paris, gdzie często bywał. Andrzej wprowadził do stolicy Polski takie style jak cakewalk, two-step, charleston, black-bottom.

Działalność podczas II wojny światowej 

Kiedy wybuchła wojna, Andrzej pozostał w Warszawie. Ze względu na to, że miał pochodzenie żydowskie korzenie, władze lokalne wysłały go do getta. Dowiedziawszy się o tym, koledzy Własta próbowali go stamtąd wyciągnąć, ale wszystko na marne. Andrzejowi w getcie nie było łatwo, jego stan zdrowia natychmiast się pogorszył. W 1942 roku warszawscy artyści ponownie podjęli próbę ratowania piosenkarza. Któregoś razu podczas wyprowadzania, zobaczył gestapowca i zaczął uciekać. W rezultacie Andrzej Włast został zastrzelony.

Ten warszawski piosenkarz stał się tym, którego piosenek słucha się do dziś. Niezapomniany ślad Andrzej Włast pozostawił także w języku. Kiedy na początku lat 30. XX wieku rozpisano konkurs na słowo, które mogło zastąpić zapożyczone od niemieckiego „szlagier”, to właśnie jego propozycja utrwaliła się na stałe w języku polskim. Piosenkarz był jednym z pierwszych warszawskich artystów, który zrozumiał, że ​​nadszedł czas kultury masowej, bo kultura elitarna odeszła w zapomnienie. Włast zdawał sobie sprawę, że trzeba tworzyć takie utwory, które będą się w przyszłości sprzedawać, dlatego często wsłuchiwał się w preferencje zwykłych Polaków. Krytycy podkreślali, że stylistyka jego tekstów – zwłaszcza na tle postępowego i nowoczesnego języka tekstów Hemara i Tuwima – to powrót do epoki Młodej Polski. Ale to właśnie jego piosenki lubili śpiewać na ulicach – i to nie tylko w Warszawie.

Comments

...