Małgorzata Rożniatowska to jedna z tych aktorek, których twarz zna niemal każdy Polak, nawet jeśli nie od razu potrafi przywołać jej nazwisko. Nie trafiała na okładki młodzieżowych pism, nie figurowała w głośnych skandalach i nie pławiła się w blasku sławy na początku swojej kariery. Droga Rożniatowskiej do uznania to dekady wytrwałej pracy, która uczyniła ją jedną z najbardziej wyrazistych polskich aktorek. W naszym artykule na warsaw-trend.eu opowiemy o trudnościach, jakie napotkała na swojej drodze życiowej i zawodowej, oraz o tym, jak nauczyła się je pokonywać.
Trudna droga do celu
Małgorzata Rożniatowska urodziła się 29 kwietnia 1950 roku w Warszawie. Jej rodzina nigdy nie była związana ze sztuką. Ojciec był chirurgiem, matka pracowała w laboratorium. Siostra Małgorzaty również wybrała medycynę i została radiologiem. Jednak Rożniatowska nie zamierzała iść tą samą ścieżką, ponieważ od dzieciństwa przejawiała zainteresowanie nie naukami ścisłymi, lecz właśnie sztuką.
Dostanie się do szkoły teatralnej nie było proste. Pierwsze dwie próby zakończyły się niepowodzeniem. Ale zamiast się poddać, Małgorzata spróbowała jeszcze raz. I to przyniosło rezultat. Rożniatowska została przyjęta do szkoły teatralnej, znanej dziś jako Akademia Teatralna im. Aleksandra Zelwerowicza. Tam uczyła się pod okiem surowych mistrzów, ciężko pracując nad emisją głosu, plastyką ruchu, tekstami i warsztatem aktorskim.
W 1974 roku Małgorzata ukończyła uczelnię, do której tak trudno było jej się dostać. Jednak najważniejsze wyzwania były dopiero przed nią.

Pierwsze kroki w karierze
Po ukończeniu akademii Małgorzata Rożniatowska wyjechała do pracy w prowincjonalnym Teatrze im. Jerzego Szaniawskiego w Płocku. Był to okres, w którym praca aktorska nie gwarantowała ani popularności, ani stabilnych dochodów. Zarobki były niskie, a życie skromne. Będąc już znaną artystką, Rożniatowska wspominała w wywiadach, że na początku kariery niemal na nic nie starczało jej środków. Małgorzata musiała liczyć każdy grosz, dlatego myśli o porzuceniu sceny na rzecz stabilniejszej pracy pojawiały się często.
Jednak za każdym razem, gdy Rożniatowska była gotowa pożegnać się z aktorstwem, znajdowały się dla niej nowe role. Udział w każdym spektaklu dawał jej bezcenne doświadczenie. Aktorka uczyła się pracować z różnymi reżyserami, wyczuwać salę i widza. Te małe kroki pomagały jej doskonalić rzemiosło. Każdy dzień na scenie był treningiem wytrwałości i dyscypliny. Dzięki tym próbom Rożniatowska nauczyła się cenić pracę. Nie szukała szybkiej sławy, lecz szlifowała umiejętności w teatrze, radiu i w epizodach filmowych, przygotowując się do swoich najważniejszych ról.

Role, które uczyniły Małgorzatę Rożniatowską gwiazdą
Sława przyszła do Małgorzaty Rożniatowskiej, gdy aktorka miała już ponad 50 lat. W 2006 roku zagrała główną rolę w monodramie „Uwaga – złe psy!”. Był to spektakl o chorej psychicznie malarce Anicie Szatkowskiej, która była żoną polskiego dramaturga Jerzego Szaniawskiego.
Rola ta przyniosła Rożniatowskiej Grand Prix na 46. Kaliskich Spotkaniach Teatralnych. Widzowie i krytycy podkreślali, że z taką rolą nie każda aktorka mogłaby sobie poradzić, ponieważ wymagała ona całkowitego wewnętrznego oddania oraz zdolności utrzymania uwagi widowni samym słowem i spojrzeniem.
Oszałamiający sukces na scenie teatralnej zmienił postrzeganie Rożniatowskiej. Otrzymała zaproszenia do występów w czołowych warszawskich instytucjach:
- Teatrze Dramatycznym w Warszawie;
- Teatrze Polonia;
- Teatrze WARSawy;
- Teatrze Kamienica.
Znani polscy reżyserzy dostrzegli w Małgorzacie jedną z najciekawszych polskich artystek dramatycznych i pragnęli z nią współpracować. Choć sukces w teatrze przyniósł jej uznanie branży, to popularność w całym kraju zapewniła jej rola w serialu „Złotopolscy”, w którym jej partnerami na planie byli m.in.:
- Andrzej Piaseczny;
- Tomasz Ciachorowski;
- Anna Przybylska;
- Wioletta Arlak;
- Anna Milewska.
Małgorzata wcieliła się w postać Elżbiety Kleczkowskiej – właścicielki małego sklepu, która wyszła za mąż za znacznie młodszego od niej kucharza, Grzegorza Ordalskiego. Bohaterka Rożniatowskiej stała się jedną z najbardziej wyrazistych i ulubionych postaci wśród widzów. Serial „Złotopolscy” cieszył się ogromną popularnością i był regularnie emitowany w telewizji. Po udziale w nim Rożniatowska zaczęła być rozpoznawana na ulicach.
Gdy serial „Złotopolscy” dobiegł końca, aktorka wzięła udział w kolejnym popularnym projekcie telewizyjnym. Wcieliła się w rolę Zofii w telenoweli „M jak miłość”. Małgorzacie udało się mistrzowsko wykreować postać dobrą, prostolinijną i zabawną, o której wielu Polaków wspomina z uśmiechem.

Wydarzenia, które były sprawdzianem siły
O trudnych momentach swojego życia Małgorzata Rożniatowska mówi powściągliwie. Nie lubi wynosić osobistego bólu na widok publiczny. Wiadomo jednak, że w 2008 roku rodzinę aktorki spotkała tragedia. Mąż jej córki Bogusławy wyruszył na wyprawę górską i nie wrócił. Poszukiwania alpinisty nie przyniosły rezultatów. Dla rodziny było to niespodziewane i straszne wydarzenie. Córka artystki została sama z małą córeczką na rękach.
Po tragedii Rożniatowska wspierała córkę, opiekowała się wnuczką i pomagała w codziennych sprawach. Dla aktorki w tamtym okresie najważniejsze było, aby być blisko i nie zostawiać bliskich samych z ich cierpieniem.
W 2011 roku Rożniatowską spotkała kolejna strata. Zmarł jej mąż, aktor Adam Marshalik. Przeżyli razem ponad 30 lat. Parę łączyły nie tylko więzi rodzinne, ale i miłość do teatru. Doskonale się rozumieli, ponieważ oboje przechodzili przez próby do późnej nocy, występy gościnne, niestabilne zarobki i tremę przed premierami.
Okres długiej choroby Adama był dla aktorki niezwykle ciężki. Mimo to Małgorzata nie przestała pracować. W jednym z wywiadów opowiadała, że o śmierci męża dowiedziała się w dniu, w którym miała wyjść na scenę. Pomimo smutnej wiadomości, Rożniatowska znalazła w sobie siłę, by dociągnąć spektakl do końca. Aktorka postąpiła tak nie dlatego, że nie czuła bólu, ale dlatego, że uważała to za swój obowiązek. Dla niej scena to przede wszystkim odpowiedzialność przed ludźmi siedzącymi na widowni. W wywiadzie Rożniatowska przyznała, że jej mąż zrozumiałby taką decyzję.

Co pomaga aktorce radzić sobie z trudnościami
Strata męża i zięcia przyniosła polskiej artystce wiele bólu, ale nie zamknęła się ona w sobie. Przetrwać żałobę i iść naprzód pomogła jej praca. Rożniatowska ponownie wychodziła na scenę, grała w serialach i filmach. Im aktorka stawała się starsza, tym bardziej zaczęła cenić proste rzeczy: spacery w pięknych parkach, rozmowy z córką przy filiżance herbaty, wspólny czas z wnuczką. Małgorzata nieraz powtarzała, że rodzina stała się jej głównym wsparciem i źródłem inspiracji.
W 2024 roku Rożniatowska zagrała w komediowym filmie „Dalej jazda!”, który opowiada o ludziach w dojrzałym wieku, którzy nie poddają się i nadal chcą żyć, kochać i szukać powodów do radości. Rola Elżbiety Gugułak stała się dla aktorki szczególna, ponieważ poglądy bohaterki na życie w pewnym stopniu pokrywały się z jej własnymi. Po pewnym czasie Rożniatowska ponownie otrzymała szansę wcielenia się w postać, która jej imponuje – w lutym 2026 roku wyszła druga część filmu „Dalej jazda!”.

Małgorzata Rożniatowska przez dziesięciolecia pracowała w teatrze, grała małe role, żyła skromnie i niejednokrotnie wątpiła, czy wybrała właściwą drogę. Mimo trudności i niestabilności finansowej nie porzuciła zawodu. I choć sława przyszła dopiero w dojrzałym wieku, gdy artystka zaczęła grać w popularnych serialach, nie żałuje tego, jak potoczyła się jej kariera.





