Polska muzyka lat 50. XX wieku przepełniona była ideami komunistycznymi, a także była dość egzotyczna dla ówczesnych słuchaczy. W tym okresie w Warszawie dominował rebeliancki jazz, pojawiały się pierwsze utwory rock and rollowe. W tym artykule na warsaw-trend.eu porozmawiamy bardziej szczegółowo o muzyce tamtych czasów.
Okres powojenny
Na początku lat 50. na ulicach Warszawy wciąż można było zobaczyć zniszczenia spowodowane II wojną światową. Stolica ucierpiała dość znacząco, gdyż w wojnie zginęło ponad pół miliona warszawiaków, a około 85% budynków uległo zniszczeniu. W tym okresie w Polsce rozwijały się idee komunistyczne, dlatego kraj nie wydawał się już tak wolny jak przed wojną. Władze ówczesne narzucały swoje porządki w sztuce, zwłaszcza w muzyce. Jednak nawet te mroczne czasy zostały rozświetlone twórczymi iskrami.
W 1950 roku warszawiacy mieli okazję podziwiać komedię muzyczną „Wodewil warszawski” w Teatrze Syrena. Głównym tematem tego projektu był proces odbudowy Warszawy. Musical zyskał ogromną popularność, był wystawiany w kilkudziesięciu teatrach w całej Polsce, piosenki bez przerwy grały w radiu, a w samym Teatrze Syrena wystawiono komedię 300 razy. W 1952 roku popularną wśród mieszkańców stała się również kompozycja „Czerwonym autobus” o transporcie publicznym. Tekst napisał Kazimierz Winkler, a muzykę Władysław Szpilman, znany polski kompozytor pochodzenia żydowskiego.
Zimna wojna
Głównie lokalne radio puszczało całą ówczesną muzykę popularną, a wszystko dlatego, że tego chciała ówczesna władza komunistyczna. W 1949 roku polscy politycy głosowali za zakazem grania w stacjach radiowych jakiejkolwiek muzyki niepolskiej i nieradzieckiej. Ustawę tę uchylono dopiero w połowie lat 50.
Równolegle z tymi innowacjami w Warszawie popularność zyskał jazz. W 1949 roku władze zakazały artystom występów na koncertach w tym stylu, a w stacjach radiowych zakazano emitowania jazzu. Wszystko dlatego, że symbolizował zachodni styl życia, więc sympatia do tej muzyki mogła spowodować kłopoty – na przykład wyrzucenie z uniwersytetu. Mimo zagrożenia warszawiacy nie zamierzali rezygnować z jazzu.
W większości muzycy tego gatunku organizowali podziemne koncerty. Przykładowo założony w Łodzi zespół „Melomani” szybko zyskał popularność w Warszawie. Ich piosenki dostarczały mieszkańcom stolicy prawdziwych emocji. Polskim władzom trudno było wyśledzić artystów, którzy łamali prawo, gdyż ówcześni politycy nie do końca rozumieli, jaki właściwie powinien być jazz. Korzystając z tego, warszawskie osobistości twórcze jeszcze bardziej przybliżyły mieszkańcom ten gatunek. Na przykład polski film „Zimna wojna” wypełniony był muzyką jazzową, poezja w nim była śpiewana, a także obecna była obróbka instrumentalna. Elementy te zachwyciły publiczność festiwalową i krytyków.
W 1953 roku złagodzono ograniczenia dotyczące muzyki. Warszawscy muzycy zaczęli swobodniej szerzyć własną twórczość. Radio również zaczęło się zmieniać. Piosenki o pracy brzmiały rzadziej, a jazz powoli wkraczał na fale radiowe. Najczęściej nadawane były utwory wykonywane przez państwowe orkiestry radiowe i śpiewane przez różnych wokalistów. W tym okresie warszawiacy pokochali muzykę estradową, a zwłaszcza piosenkę „Kasztany” w wykonaniu Nataszy Zylskiej, jednej z największych gwiazd wokalnych tamtej epoki. Chociaż większość mainstreamowej muzyki lat 50. była krytykowana jako nudna, infantylna, a nawet źle wykonana, niektóre utwory przetrwały próbę czasu i do dziś zachwycają swoim nostalgicznym urokiem. Natomiast nieudane piosenki szybko zapadły w zapomnienie.






